Cześć, zobacz historie naszych bohaterów

Ewa Pawlik

Wysłałam zgłoszenie… i za miesiąc byłam już w Niemczech!

W 2017 roku dość spontanicznie zdecydowałam się na urlop dziekański oraz wolontariat i w ciągu miesiąca od wysłania zgłoszenia byłam już w Niemczech! Niemiecki znałam przeciętnie, więc początkowo porozumiewałam się głównie po angielsku.

Uczyła nas Matka Natura

Jako wolontariuszka byłam opiekunką na obozach i koloniach, które bazowały na adventure based learning, czyli metodzie nauczania przez przygodę i doświadczanie ryzyka i adrenaliny (oczywiście wszystko w kontrolowanych warunkach).

Razem z niemiecką młodzieżą pokonywałam kolejne słabości – a to na obozie wędrownym, gdzie nie mieliśmy dostępu do zdobyczy cywilizacji takich jak prąd i bieżąca woda, a to pokonując kolejne kilometry regionalnymi pociągami we Francji i Włoszech, przesiadając się co 200 kilometrów na zagubionych stacjach. To drugie bez dostępu do Internetu i znajomości języka też potrafi być wyzwaniem. Dlatego nauczyłam się podstaw francuskiego!

3 x P: Przyroda. Przygoda. Przyjaciele

Mój wolontariat był dla mnie wtedy stosunkowo prosty, w końcu kto nie chciałby podróżować przez rok po Europie z niemalże rówieśnikami?

Dopiero dzisiaj widzę jak wiele się wtedy nauczyłam i że tak właściwie również inni nauczyli się wtedy czegoś ode mnie. Cały rok z dobytkiem spakowanym w jeden plecak (z czego większość zajmował aparat i ważne informacje od organizacji) bywał trudny, ale za to dawał poczucie bycia wolnym.

Teraz zawsze trafię do domu bez GPS’a

Pomijając, że teraz do domu wróciłabym z najdalszego kątka na ziemi bez dostępu do GPSa, to zyskałam większą pogodę ducha, a na każdorazowy spadek motywacji pomagają wspomnienia. Bo przecież tyle jest jeszcze do zrobienia, żeby świat był lepszym miejscem i ja też mogę mieć na to wpływ! 

Pozostałe historie